Miłość silniejsza niż ból? Zbawienie przyszło przez krzyż
Krzyż stoi w samym centrum chrześcijaństwa i jest sercem przesłania Świątyni Opatrzności Bożej. Dla świata bywa zgorszeniem i głupstwem, ale dla nas jest świadectwem mocy Bożej.
Wrzesień to w naszym kalendarzu liturgicznym czas, w którym w sposób szczególny wpatrujemy się w tajemnicę zbawienia. Gdyby nie ofiara Chrystusa na krzyżu, próżna byłaby nasza wiara.
14 września obchodzimy Święto Podwyższenia Krzyża Świętego. Czym jest dla nas to wydarzenie i jakie niesie przesłanie dla naszego codziennego, często niełatwego życia?
Co roku 14 września Kościół zaprasza nas do świętowania Podwyższenia Krzyża Świętego. Samo słowo „podwyższenie” wskazuje, że nie patrzymy na krzyż jedynie jako na narzędzie haniebnej tortury i powszechnie odczytywany symbol cierpienia, który budzi w nas lęk. Przeciwnie, dla chrześcijanina krzyż staje się bramą zbawienia, znakiem nowego życia, wyzwolenia i wolności.
Skąd się wzięło święto Podwyższenia Krzyża?
Początki tego święta prowadzą nas do wczesnego chrześcijaństwa. Kiedy w 313 roku religia chrześcijańska uzyskała wolność za sprawą edyktu Konstantyna Wielkiego, możliwy stał się kult miejsc w Palestynie, które były związane z życiem i śmiercią Chrystusa. Jak mówi tradycja, matka cesarza, Święta Helena, udała się do Ziemi Świętej na poszukiwania drzewa Krzyża Świętego. To właśnie wtedy, w latach 20. IV wieku, odnaleziono ukryte na Golgocie krzyże, z których jeden okazał się prawdziwym Krzyżem Chrystusa, co potwierdziło cudowne uzdrowienie chorej kobiety. Od tamtej pory drzewo krzyża zaczęło napełniać świat, a jego cząstki trafiły do wielu znaczniejszych świątyń. Największą część drzewa Krzyża przechowuje katedra św. Michała i św. Guduli w Brukseli. Znaczne fragmenty znajdują się także w bazylice św. Piotra w Rzymie, w skarbcu katedry Notre Dame w Paryżu oraz w rzymskiej bazylice Santa Croce in Gerusalemme. Relikwie Krzyża Świętego przechowujemy z czcią także w Świątyni Opatrzności Bożej.
Krzyż jako źródło wiary, nadziei i obraz miłości Boga
Krzyż jest najpiękniejszym znakiem Opatrzności Bożej. Często, gdy doświadczamy w życiu ciemnej doliny, gdy my lub nasi bliscy cierpimy, pytamy Boga o sens. Ale pod krzyżem nie ma banalnych pytań i błahych odpowiedzi. Pod nim człowiek może zobaczyć prawdziwego Stwórcę. W Chrystusie Bóg schodzi w sam środek naszego bólu, bierze na siebie nasze cierpienia i nasze pytania. On sam stał się troską, najpełniejszą odsłoną Bożej Opatrzności. Krzyż uczy nas zaufania – pokazuje, że Bóg potrafi wyprowadzić dobro nawet z najtrudniejszych doświadczeń. Przynosi nam ukojenie, umocnienie i pokój w życiowych doświadczeniach. To właśnie w krzyżu adorujemy miłość bez granic. Miłość, która jest silniejsza niż ból i śmierć. Jezus daje się uwikłać w historię naszego życia, staje się dla nas Barankiem, który ofiarowuje się z miłości i mówi nam pośród naszych życiowych burz: „Nie jesteś sam. Jestem w twoim życiu. Chcę być w nim obecny”.
Śmierć nie ma ostatniego słowa
Podczas wędrówki Izraela do Ziemi Obiecanej ratunkiem przed śmiercią od ukąszeń było spojrzenie na miedzianego węża, którego Mojżesz wywyższył na palu. Dla nas źródłem ocalenia jest spojrzenie na wywyższonego na krzyżu Chrystusa. Wiara w Opatrzność nie oznacza, że omijają nas ciosy codzienności, cierpienie czy życiowe nawałnice. Przynosi jednak pewność, że gdy wpatrujemy się w Ukrzyżowanego, śmierć nigdy nie ma ostatniego słowa.
Spojrzenie na Ukrzyżowanego jest więc nieustannym spojrzeniem w niebo i w odwieczną troskę Boga. Historia naszej wiary i narodu nierozerwalnie splata się z tym znakiem. Zawsze, gdy w dziejach bywało nam trudno, to w krzyżu szukaliśmy oparcia i ocalenia. Bądźmy ludźmi tej wielkiej, „nadziejodajnej” wiary, bo Krzyż prowadzi do zbawienia!